Grałyśmy dzisiaj z nożem na gardle.

15-04-2013

Rywalizacja półfinałowa Atom - Bank BPS rozstrzygnie się w piątym meczu w Muszynie. Małopolanki wybrnęły z bardzo trudnej sytuacji wygrywając tie-breaka 15:5. - Na ostatni set wyszłyśmy naprawdę zdeterminowane - komentowała Gajgał.

Marta Kośmicka (NiceSport.pl): Drugie spotkanie w Sopocie było dla Was decydujące. Można powiedzieć, że wyszłyście spod topora.

Katarzyna Gajgał-Anioł: Grałyśmy dzisiaj z nożem na gardle. Tym bardziej cieszymy się z tego zwycięstwa. Zagrałyśmy wszystkie równo. Cała dwunastka, nawet te dziewczyny które nie miały okazji pojawić się na boisku, dały nam bardzo duże wsparcie. Z tego jesteśmy bardzo zadowolone. Dzięki dzisiejszej walce rozegramy jeszcze jeden mecz w Muszynie.

 

Piątkowy mecz rozpoczęłyście bardzo efektownie, jednak kolejne trzy sety wygrały gospodynie. Wydawałoby się, że w tym spotkaniu także od razu zaczniecie budować przewagę, natomiast przegrałyście pierwszego seta 16:25. Co było tego przyczyną?

Ciężko jest wejść bardzo mocno w mecz, nie zawsze się to udaje. Można powiedzieć, że było to z naszej strony pewnego rodzaju rozpoznanie przeciwnika. Oba zespoły miały podobne początki, nigdy nie było wiadomo, jak to się w końcówkach rozwiąże. Na pewno chciałyśmy mecz zakończyć w czwartym secie, ale wtedy Rachel wykonała kilka zagrywek, po których nie mogłyśmy rozegrać swobodnie całej akcji. Jednak w tie-breaku stwierdziłyśmy, że im tego nie podarujemy.

 

Czwarta odsłona padła łupem Atomu, jednak tie-break był dla Was wyjątkowo udany. Wygrana 15:5 to rezultat Waszej dobrej gry, czy nieuwagi i nieroztropności przeciwniczek?

Myślę, że na ostatni set wyszłyśmy naprawdę zdeterminowane i zmotywowane. Na pewno jesteśmy zmęczone sezonem, bo jest on ciężki. W sumie jak każde poprzednie. Ale przed tie-breakiem postanowiłyśmy, że poświęcimy wszystkie siły na ten piąty set. Musiałyśmy doprowadzić do tego, żeby rozstrzygnięcie było w Muszynie. Jeszcze nie wiemy jak to się zakończy, ale jednak na własnej hali.

 

Hala będzie Waszym sprzymierzeńcem, jednak nie jest nim czas. Kolejny mecz już w środę.

Myślę, że na pewno trener da dzień wolny i zorganizuje treningi tak, żebyśmy w miarę były na pewnej świeżości. Gdybyśmy miały rozegrać kolejny pięciosetowy mecz, musimy to wytrzymać bez problemu fizycznie.

 

Patrząc na statystyki w oczy rzuca się 20 punktów zdobytych przez Atom w elemencie bloku. Skutecznie czytały one Waszą grę, jednak wyszłyście z tej rywalizacji zwycięsko.

Myślę, że to przez ten drugi set. Tam był moment, gdzie blokowały jedną piłkę za drugą. Na pewno pomogłyśmy im trochę naszymi błędami w wyborze kierunku ataku. Ale trzeba przyznać, że Atom ma bardzo stabilny blok na lewym skrzydle. Jest Iza i Rachel [Izabela Bełcik, Rachel Rourke - przyp. red.], które ciężko jest ominąć atakiem.

 

Z Atomem rywalizujecie o półfinał, w zeszłym roku rozgrywałyście mecze o szczebel ważniejsze. Podobnie było w rywalizacji męskiej Asseco Resovia - Skra Bełchatów. Można tu doszukiwać się jakichś wniosków odnośnie poziomu ligi?

Nie wiem, na pewno co sezon jest w pewnym stopniu wyklarowana czwórka, czy piątka. Później to właśnie między tymi drużynami dochodzi do najważniejszych spotkań jak finały i półfinały. Sopot miał na początku problemy, była zmiana trenera. Nie do końca było wiadomo jak przez to przejdą. Ale okazało się, że grają bardzo dobrze, są wymagającymi przeciwniczkami. Nigdy nie myślałyśmy, że wygramy ten półfinał łatwo. Jesteśmy cały czas nastawione na ciężką walkę.

 

Na początku tej rywalizacji byłyście stawiane w roli faworyta. Wygrałyście Puchar CEV, jednak później przytrafiła się wpadka w Pucharze Polski. Piątkowy wynik w ERGO Arenie także był dość zaskakujący. Są to jakieś przesłanki do spadku formy?

Ciężko powiedzieć. Jak grałyśmy Puchar CEV, pokazywałyśmy świetną siatkówkę. Teraz już o tym za bardzo nie pamiętamy. Gdy ktoś podchodzi i gratuluje wygranej, to nie wiem za co mi gratulują (śmiech). Nie myślimy o tym na co dzień. Na pewno miałyśmy moment, gdy reszta zespołów była w dołku, a my prezentowałyśmy się równo i dobrze. Może być tak, że teraz my przechodzimy lekki kryzys i mamy problemy. Ale mam nadzieję, że zwalczymy to zespołowością.

 

Piotr Makowski jako przyszły trener reprezentacji Polski kobiet to już prawie przesądzona sprawa. Jak się Pani do tego odnosi, a może liczy Pani na powołanie?

Szczerze mówiąc, nie liczę (śmiech). Nie wiem co będzie, zobaczymy. Wiadomo, że po sezonie każdy musi doprowadzić swoje zdrowie do odpowiedniego poziomu, żeby starczyło na przyszły sezon. Także na razie nie wiadomo, czy będzie to trener Makowski. Jeszcze liga się nie skończyła, więc wydaje mi się, że jest to trochę robione "na wariata". Wiadomo, że ma on teraz przed sobą najważniejsze mecze. Życzę mu powodzenia i zobaczymy co będzie. Jeżeli dostanę powołanie, to na pewno porozmawiam ze szkoleniowcem. Ale co z tego będzie, to się dopiero okaże.

 

Chodzi o zmęczenie fizyczne?

Nie mam co, za bardzo, narzekać na zmęczenie fizyczne, ale niech tak będzie (śmiech). Są także inne rzeczy.

 

Źródło:  Marta Kośmicka NiceSport.pl

 

  • NAJBLIŻSZY MECZ

    •  
    • -
    •  
     
    • vs.

  • POPRZEDNI MECZ 

    ORLEN Liga

    18-10-2014 godz. 17:00
    • -
    ()
    • vs.

    Polski Cukier Muszynianka Muszyna

    PTPS Piła

  • TABELA LIGOWA 
    m-ce zespół m. p.
    1 KPS Chemik Police 18 48
    2 Atom Trefl Sopot 18 42
    3 Impel Wrocław 18 38
    4 MKS Tauron Banimex Dąbrowa Górnicza 18 30
    5 BKS Aluprof Bielsko Biała 18 28
    6 Polski Cukier Muszynianka Fakro Bank BPS Muszyna 18 26
    7 Beef Master Budowlani Łódź 18 23
    8 Siódemka SK Bank Legionovia Legionowo 18 17
    9 PGNiG Nafta Piła 18 15
    10 KS Pałac Bydgoszcz 18 3
Polski Cukier MUSZYNIANKA
Sponsorzy
TRYNID.PL Malinowy Zdrój MUSZYNA Weron Klucz Muszyński Szubryt Spokey Fakro Geovita Sport Partner
Patron medialny
SPORT.PL
Sponsor techniczny
ASICS
Dostawca usług hostingowych